• W maju 2016 zostałam laureatką 15. edycji konkursu Artystyczna Podróż Hestii.

    Na początek high five dla APH: udział w Waszym konkursie był czystą przyjemnością, jestem pod wrażeniem opieki, na którą mogą liczyć finaliści i laureaci nie tylko w czasie trwania wystawy czy rezydencji ale też dużo dużo później. A to bardzo ważne, bo na początku kariery łatwo się gdzieś zgubić po drodze.
    Wyjazd do Walencji był moją pierwszą rezydencją artystyczną - na początku nerwowo rozglądałam się dookoła szukając materiałów na wystawę - również pierwszą indywidualną, która odbędzie się na początku 2017. Po dwóch tygodniach zrozumiałam, że stres i nagrywanie wszystkiego bez konkretnego planu to niekoniecznie przepis na udane dzieło. Tutaj z pomocą przyszedł mi niezastąpiony Kurator, piszący uspokajające maile i w ten sposób zaczęliśmy pracować nad wystawą - rezultaty tej pracy będziecie mogli niedługo ocenić. Kilkanaście kart SD zapełnionych wideo znalazło jednak finalnie praktyczne zastosowanie - mogłam stworzyć obrazkową relację z wyjazdu. Oglądanie cudzych zdjęć z wakacji wspominam raczej traumatycznie, dlatego postanowiłam przygotować coś bardziej lekkostrawnego. Jak mawiał mój profesor od operatorki, naszą uwagę automatycznie przyciąga to co ruchome - a że gify ogląda się szybciej niż wideo i nie trzeba klikać - zapraszam na moją relację z rezydencji!

  • Calle Ciscar 5. Przystojny sąsiad wyprowadza dwa charty na spacer codziennie rano o 9. Specjalnie zostawiam otwarte drzwi, żeby wchodziły mi do mieszkania.

  • Politechnika przypomina miasteczko, bez mapy można się zgubić, co też chętnie robię.
    Jak udaje im się zatrzymać studentów w szkole przy takiej pogodzie? W południe dochodzę do wniosku, że sekretem jest klimatyzacja.

  • Walencja jest najbliższym kurortem dla Madrytu. We wrześniu turystów jest ciągle dużo - chodzę na spacery do mniej popularnych dzielnic, nagrywam.

  • Na przykład kaktusy w ogrodzie botanicznym.

  • Albo koty, również w ogrodzie botanicznym.

  • Wyruszamy w podróż na południe. W pamięć zapada mi Tarifa (uroczo brudna i zarośnięta europejska stolica surfingu, idealne miejsce na nagranie teledysku albo spędzenie życia) oraz Kadyks, najstarsze miasto w Hiszpanii - w nocy na plaży spokojnie można nakręcić remake Na srebrnym globie.

  • Jechaliśmy na południe aż skończył się kontynent. Dalej trzeba było płynąć. Witaj Afryko!
    Najtańszą opcją jest prom z Algericas, koszt podróży to około 70zł. Jaki jest Tanger? Polecam film Davida Cronenberga Naked Lunch, było dokładnie jak w Interzonie.

  • Na Gibraltarze można zobaczyć jedyne wolno żyjące małpy w Europie. Oraz można zapłacić w funtach.

  • Poznajemy się bliżej.

  • Nasza trasa:
    Walencja - Cartagena - Sierra Nevada - Granada - Malaga - Jimena de la Frontera - Algericas - Tanger - Gibraltar - Tarifa - Kadyks + kilka plaż po drodze. Spaliśmy w różnych hotelach, od tych w samym centrum, przez studenckie hostele aż do przydrożnych moteli, gdzie w wiadrze pod prysznicem znalazłam pijawkę.

  • Polecam wizytę w oceanarium w Walencji (niech żyje architektura!) i niech żyją zwierzęta, najlepiej na wolności.

    Myślę, że podróż i rezydencja to najlepsza nagroda dla młodego twórcy. Wiadomo, nowe doświadczenia to najszybszy sposób na pobudzenie kreatywności. Najważniejsze jednak było dla mnie zdobycie umiejętności samodzielnej organizacji pracy twórczej w nowym środowisku, zastanowienie się o czym powinna opowiadać moja pierwsza wystawa i nawiązanie współpracy z Kuratorem na równych zasadach. W ten sposób ze studentki można stać się artystką. Trzymam kciuki za przyszłorocznych laureatów, przed Wami świetna przygoda, która zmieni więcej niż się spodziewacie.